A Ty jaki masz sposób na bycie szczęśliwym?

Nauka angielskiego w domu

Chciałbym Wam dziś opowiedzieć jak wygląda u mnie nauka angielskiego w domu, gdyż właśnie w taki sposób uczę się tego niesamowitego języka. Słowo “uczę” warto było by chyba zastąpić słowem “praktykuję”, bo właśnie tak to się u mnie odbywa.

Opowiem Wam właściwie moją historię z angielskim w którą wplotę moje pomysły i uwagi związane z nauką. Powiem Wam co działa najskuteczniej, a co nie działa moim zdaniem wcale.

Nauka angielskiego w domu kontra nauka angielskiego w szkole

nauka angielskiego w domu

Co wybierasz? Nauka angielskiego w domu czy w szkole?

Angielskiego zacząłem uczyć się w podstawówce, a dokładnie w 2 klasie. Było to jakieś 17 lat temu (kupa czasu), czyli jak ktoś by mnie zapytał “ile uczysz się angielskiego”, mogę dumnie powiedzieć, że prawie dwie dekady.

Jednak w praktyce sami wiecie, że wygląda to inaczej. W podstawówce poznaliśmy podstawy liczenie, alfabet, zwroty podstawowe i przez kolejne lata podstawówki było to dumnie wałkowane. Podstawy gramatyki oczywiście były, ale czy 8 letnie dziecko wie co to jest zaimek dzierżawczy, albo popularne w angielskim przedimki? Nauczyciele nie mieli takiego podejścia jakie moim zdaniem powinni mieć. Dzieci, które ledwo umieją swój język ojczysty, powinny uczyć się bawiąc, rozmawiając, słuchając bajek – bynajmniej w tamtych czasach było inaczej.

Uczyliśmy się na pamięć liczenia, wałkowaliśmy alfabet i zwroty typu I am eight years old, how old are you

W gimnazjum i szkole średniej, nauka wyglądała chyba jeszcze gorzej. Wałkowaliśmy czasy i zasady gramatyczne, których dziś zwyczajnie nie używam, albo nie mam świadomości że używam (bo zwyczajnie taka świadomość nie jest mi potrzebna. Ja chcę gadać, słuchać, czytać, móc analizować informacje, a NIE koncentrować się na gramatyce).

Niby były jakieś zestawy nowych słówek, ale cóż z tego. Słówka NIE używane, szybko wychodzą z głowy, tak samo jak wzory matematyczne, czy nazwy z biologii czy geografii.

Podsumowując ten okres wegetacji w kwestiach języka angielskiego, nie nauczyłem się zbyt wiele, dlatego w mojej głowie nauka angielskiego w szkole pozostanie czasem zmarnowanym. Winić mogę za to system nauczania? Nauczycieli? Było, minęło.

Nie umiesz angielskiego? Nie dobrze

To, że nie jestem biegły w języku angielskim, zaczęło mi przeszkadzać w czasach studiów, czyli nie aż tak dawno. Studenci z innych krajów (wymiany językowe), literatura anglojęzyczna, której czasem od nas wymagano, coraz większy dostęp do informacji w internecie (z czego zdecydowana większość w języku angielskim), różne ciekawe szkolenia i publikacje autorów z USA, a także możliwość znalezienia lepszej pracy (mój znajomy pracował w polskim call centre obsługującym firmy zagraniczne i zarabiał tam 2o zł za godzinę. Dwie dyszki za godzinę, bez większych problemów dawało mu wypłaty w granicach 2000 zł miesięcznie. Dla studenta to tak jakby być milionerem.

Między innymi takie sytuacje zmusiły mnie do myślenia: umiesz angielski – możesz więcej. Warto o tym pamiętać, bo mnie zmusiło to do działania.

Nauka angielskiego w domu – od czego zacząłem

Na początku postanowiłem czytać artykuły w internecie i oglądać filmy po angielsku. Pomysł może i dobry, ale porwałem się z motyką na księżyc, bo to tak jakby chcieć nauczyć się walczyć i na początek zaatakować jakiegoś znanego mistrza karate. To tylko mnie frustrowało, bo wyłapywałem jakieś tam pojedyncze słówka z filmów, ale nie miałem pojęcia jaki jest kontekst. Z książkami było podobnie, ale już nieco lepiej. Pomimo tego, że przeczytanie strony zajmowało mi nawet do 10 minut (bo translator był obowiązkowy), to mogłem przynajmniej jakoś iść do przodu. Swoją pierwszą książkę po angielsku czytałem prawie rok po kilka kartek tygodniowo.

Znajdź rozmówcę do angielskiego!

Pomysł był taki, że jeśli znajdę kogoś, kto umie angielski, to będę jakoś musiał z tą osobą się dogadać. W końcu po wielu razach usłyszenia jakiegoś zdania, będę musiał się nauczyć. Zacząłem szukać for i portali internetowych z czymś w rodzaju wymian językowych. Znalazłem wtedy SharedTalk (którego do dziś używam) i MyHappyPlanet, który to portal ma jedną wadę, a mianowicie pokazuje też konta ludzi offline i często nie odpisują, albo odpisują po kilku miesiącach.

Na tych stronach znalazłem kilkoro rozmówców, ale takich z którymi rozmawiałem dłużej lub rozmawiam nadal, było może 5. Był facet z USA, który niestety ma ograniczoną ilość czasu, był gość z Anglii, który niestety jest bardzo nieśmiały (powiedziałbym dziwny), była też dziewczyna z Brazylii. Z nią rozmawiałem przez długi okres czasu. Doszedłem do takiego poziomu, że mogliśmy rozmawiać już bez translatora, ale jest małe “ale”.

To przez nią nabyłem masę złych nawyków językowych.

Gdy chcesz coś przekazać, to zrobisz to na zasadzie “kali jeść kali pić”, tak więc raz coś powiedziałem, ona to zrozumiała, więc mówiłem tak dalej. Kilka takich cholernie dużych błędów, które native speaker by wyśmiał:

  • what is the time – chcąc zapytać o godzinę (zła składnia),
  • at the last time – chcąc powiedzieć “w ostatnim czasie, ostatnio” (podobno źle brzmi),
  • kompletne pomijanie przyimków the, a, an (co bardzo razi ludzi używających tego języka na co dzień),
  • nieznajomość odmian czasowników nieregularnych, często mówiłem na przykład “She teached me” zamiast “She taught me”,
  • masa błędów wymowy, która powodowała niezrozumienie, na przykład w słowie “earn”, które wypowiadałem bardzo miękko “iiirn” zamiast “ern”.

No można by tak wymieniać i wymieniać. Cóż z tego, że rozmawiałem z dziewczyną z Brazylii, ale kompletnie niepoprawnie?

Trzymaj się native speakerów

Grać w piłkę ucz się od piłkarzy, karate ucz się od trenerów i instruktorów karate, malować ucz się od malarza, a angielskiego ucz się od native speakera. Nawet dobry nauczyciel angielskiego w szkole nie zastąpi kogoś, kto używa angielskiego na co dzień. Nauka angielskiego w domu pozwala Ci na rozmowę z kimkolwiek zechcesz, używając Skype, Facebooka i masy innych portali.

Po dziewczynie z Brazylii była dziewczyna z USA z którą od czasu do czasu (z braku czasu) rozmawiam. Wytykała mi wszystkie możliwe błędy i to właśnie dzięki temu moja wymowa i budowa zdań niesamowicie się poprawiły. Po wielogodzinnych rozmowach w mojej głowie brzęczał tylko angielski, a dziesięciokrotne poprawienie mojego częstego błędu, powodowało że w końcu to zapamiętywałem i mówiłem poprawnie. To genialny sposób i powiem Wam, że bardzo tani bo nie kosztował mnie nic, no poza byciem miłym człowiekiem (co przychodzi mi łatwo) musiałem zachęcić kogoś do poświęcenia mi masy czasu.

Nauka słówek angielskich z książek i filmów

Czytając książkę, artykuł czy oglądając film, wypisywałem sobie słówka, które wydawały mi się popularne lub te które często występowały w tekście. Korzystałem z tej metody (przeczytaj uważnie) nauka słówek angielski.

Tych słówek nie uczyłem się tak po prostu na pamięć, tylko:

  • szukałem ich w internecie (po wpisaniu słówka wyskoczą Ci przykłady w zdaniach, obrazki itd.), to powodowało że wiedziałem w jaki sposób są faktycznie używane i łatwo je zapamiętywałem,
  • tworzyłem z nich proste zdania i prosiłem o sprawdzenie kogoś z USA czy UK,
  • te które wchodziły mi najgorzej, wypisywałem na małych karteczkach i dukałem non stop co kilka godzin.

W taki sposób w rok, nauczyłem się masy słówek, podejrzewam że jakieś 3000 nowych słówek na pewno mi wpadło.

Jeśli chodzi o filmy, to oglądałem je, ale starałem się wyszukiwać tych z angielskimi napisami (dla niesłyszących). Jak poszukasz dobrze, to na pewno znajdziesz. Często też filmy DVD mają różne wersje napisów, które można wybrać zamiast lektora. Mało tego – niektóre telewizje już na to pozwalają, dlatego nauka angielskiego w domu naprawdę może być łatwa i przyjemna.

Podsumowując

Nauka angielskiego w domu musi wyglądać tak jak uczenie się angielskiego w innym kraju. Ludzie rozmawiają, oglądają telewizję, słuchają radia, czytają gazety i książki. Jak chcesz płynnie umieć angielski, nie robiąc tego wszystkiego? Zwyczajnie się nie da 😉

Dlatego proponuję Ci wziąć na poważnie to o czym napisałem, zrobić sobie dobry plan nauki i realizować go.

Jeśli masz jakieś pytanie, podziel się nimi w komentarzu, a chętnie odpowiem 😉

To by było na tyle. Pozdrawiam Gorąco Darek!


 

Nauka angielskiego w domu?

Przetestuj afirmacje mp3 do nauki języków obcych. Zobacz prezentację Afirmacje mp3 do nauki języków obcych

 

Odbierz ZA DARMO

  • próbka Dziennika Afirmacji Hepika (10 pierwszych rozdziałów, aż 34 strony),
  • mini-kurs "Jak Tworzyć Własne Afirmacje,
Zgadzam się z Polityką Prywatności
Nauka angielskiego w domu
4 (80.74%) 27 votes

Afirmacje Hepika

59 komentarzy, też coś dodaj...

  1. KaTeBaTe pisze:

    W domu samodzielnie udało mi się dojść do poziomu upper intermediate. Czas na advance. Też nie mam zamiaru nigdzie się zapisywać. Wszystko z filmików na YT i takich nagrań jak Wasze. Dzięki bardzo 🙂

    • Mariko pisze:

      Naprawdę wielki podziw dla Ciebie. Ja się uczę trochę wolniej, a nawet chodziłem do szkoły, ale może właśnie takie podejście mnie blokowało, że szkoła zrobi wszystko za mnie. Niestey nie, to tylko od Ciebie zależy jak się nauczysz.

    • Robert_M pisze:

      Gratulacje, ale z całym szacunkiem, nie jesteś wyjątkowy 😉 W rok nauczyłem się niemieckiego do poziomu bardzo dobrze komunikatywnego. Gadam sobie na luzie z ludźmi. Wiadomo, robię dużo błędów, ale każdy mnie rozumie i ja rozumiem każdego.

      • Jula pisze:

        No mnie te afirmacje do nauki języka zdecydowanie pomogły 🙂 Nie wiem jak u was ale widzę, że podobnie mieliście – efekty już po 1 tygodniu korzystania z afirmacji 🙂
        Jeżyk angielski, które sie uczę stał się o wiele łatwiejszy i znacznie łatwiej go zapamiętywałam – jednak podejście do języka i jego chęć nauczenia się jest bardzo pomocna w nauce. To co wam mogę polecić to kupić te afirmacje w sklepie http://skarbnicazycia.pl/p/1528/326/sposob-na-szybka-nauke-pakiet-edukacyjny-afirmacje-synchronizacje-poradniki-inne.html macie tutaj kilka afirmacji do nauki + hipnozę do nauki – rewelacyjne efekty 🙂

        • marika pisze:

          Ten pakiet edukacyjny się opłaca 🙂
          A same afirmacje do nauki angielskiego są genialne – DZIAŁA 🙂

          • MirkaJaponska pisze:

            One są w osobnym jakby nagraniu. Nie ma ich w podstawie, ale można kupić bez problemu osobno. czyli nagrania afirmacji wspomagające naukę języków. Nie tylko angielskiego, ale też innych, bo to jest kwestia naprawdę wielu możliwości.

          • Hipnoza najlepsza do nauki pisze:

            Z tego pakietu zdecydowanie najlepsze efekty miałem po ćwiczeniach tej hipnozy http://skarbnicazycia.pl/p/1532/329/hipnoza-do-nauki-hipnoza-mp3.html którą można kupić osobno i wychodzi sporo taniej – tak więc jak ktoś nie chhe kupować całego tego pakietu edukacyjnego to polecam wybrać hipnozę – najszybsze efekty w postaci znacznej poprawy zapmiętywania

        • żydnek pisze:

          Rewelacja.
          Ten pakiet edukacyjny świetnie działa – najlepsze efekty mam po tej hipnozie na naukę 🙂
          To działa i są na to konkretne efekty 🙂

        • IREK j pisze:

          Genialne te afirmacje do nauki z tego pakietu 🙂 🙂 🙂 🙂

          TERAZ UCZĘ SIĘ DO SESJI i moje wyniki same mnie zadziwiają 😀

        • To faktycznie działa :D :D pisze:

          Nie spodziewałam się, że ta hipnoza z tego pakietu pomoże mi w nauce przed sesją tym bardziej, że do sesji zostało mi nie wiele czasu a materiału do przerobienia cała masa – sprawdziłam to bo KOLEŻANKA MI TO POLECIAŁA, ona korzystała z takich podobnych nagrań do nauki rok temu i w tym roku także – najfajniejsze jest to, że efekty utrzymują się bardzo długo – sama Aga mi tam mówiła a i w opiniach ludzie to samo piszą 🙂 GELANILANE

  2. Kilogishi pisze:

    W domu udało mi się nauczyć 3 języków, wystarczy dużo słuchać, dużo czytać i dużo rozmawiać, a później się człowiek spokojnie nauczy.

  3. Torres pisze:

    aktualnie też uczę się języka angielskiego samodzielnie, w domu. miałem już jakieś podstawy które zdobyłem w szkole i na studiach, ale przy zetknięciu się z obcokrajowcami okazało się że niewiele są warte. taka zwyczajna rozmowa zupełnie mi nie wychodziła. ciągle bałem się że powiem coś nie tak, że przekręcę jakieś słowo albo użyję nie tego czasu co trzeba. do tej pory ogromnie mnie to stresuje. ale staram się z tym walczyć, dlatego czytam dużo po angielsku i oglądam filmy w tym języku. po przeczytaniu twojego postu stwierdziłem że muszę w końcu się przełamać i zacząć rozmawiać po angielsku. bo przecież właśnie po to się uczę tego języka. pozdrawiam 😉

    • JJ pisze:

      Ja mam tą samą blokadę, czasem wolę się wcale nie odezwać, niż zrobić błąd. Krępacja bierze górę. Ale to jest to, czego robić nie powinniśmy, najwiekszy MINUS ! Życzę sukcesów i otworzenia się do ludzi, WARTO!

      Pozdrawiam JJ.

  4. Grzegorz pisze:

    nauka języka obcego w szkole czy na prywatnych lekcjach nie jest prosta, więc tym bardziej podziwiam ludzi, którzy potrafią się uczyć języków samodzielnie w domu. ja bym chyba tak nie potrafił. za mało mam w sobie takiej upartości i wytrwałości. szkoda, bo chętnie nauczyłbym się hiszpańskiego, bo zawsze podobał mi się ten język. ale nie wydaje mi się, żebym sam dał radę.

  5. cysia pisze:

    przydałoby mi się lekkie odświeżenie angielskiego, bo dawno go nie stosowałam. myślę, że wykorzystam te sposoby, o których piszecie. spodobał mi się szczególnie ten pomysł ze znalezieniem sobie partnera do rozmowy. to by mi na pewno pomogło 🙂

  6. Piotr pisze:

    witam
    Heh…pieknie to wszystko wyglada…moze sprobuje sie tak uczyc angielskiego..bo do tej pory wkuwalem same slowka ale z pozniejszym uzyciem to juz bylo gorzej…

  7. Folek pisze:

    ja od prawie roku rozmawiam przez Skype ze znajomym z USA i muszę potwierdzić, że to ogromnie pomaga. rozmawiamy zazwyczaj raz w tygodniu, po ok. 2 godziny i niesamowicie poprawiłem swój angielski. na początku było mi ciężko, ponieważ wstydziłem się mówić, bo myślałem, że ten kolega będzie się śmiał z moich błędów językowych, ale okazało się, że wcale tak nie było i szybko mi przeszło.

  8. maryssa pisze:

    Podziwiam ludzi, którzy potrafią nauczyć się czegoś samodzielnie, we własnym domu. Ja niestety tak nie potrafię, nie jestem typem samouka 🙁 Lubię mieć potwierdzenie tego, że coś robię dobrze, a jakbym się uczyła w domu to niestety nie wiedziałabym czy np. dobrze wymawiam dane słowo. Nauka w domu to jednak spore wyzwanie.

  9. Voltaire pisze:

    bardzo ciekawy post. akurat tematyka nauki angielskiego jest mi bardzo bliska, bo studiuję filologię angielską. mimo, że wydaje się że powinienem być ekspertem jeśli chodzi o angielski, to czasami zdarzają mi się chwile załamania, gdy mam wrażenie, że nie zapamiętam kolejnej partii słówek czy różnych zasad gramatycznych itp. jednak na podstawie własnych doświadczeń mogę powiedzieć, że najważniejsze w nauce języka jest to, żeby się NIE PODDAWAĆ.
    pozdrawiam 🙂

  10. Wiktoria pisze:

    ten pomysł z znalezieniem rozmówcy jest bardzo ciekawy. chyba muszę z niego skorzystać, bo założyłam sobie, że d końca tego roku poprawię swój angielski. mam nadzieję, że wtedy uda mi się dostać nową pracę.

  11. Oliwier pisze:

    u mnie chyba najlepiej sprawdzi się nauka na podstawie filmów, bo jestem zbyt nieśmiały na to by rozmawiać z jakąś obcą osobą i to jeszcze w innym języku. pewnie byłbym zbyt zdenerwowany by wydusić z siebie jakiekolwiek słowo.

  12. rogal pisze:

    Ja zawsze się uczyłem w domu, potrzebowałem tylko odpowiedniej motywacji do nauki i byłem w stanie wszystko sam zrozumieć 🙂

  13. goku pisze:

    Oglądanie filmów po angielsku jest dobre, ale dopiero jak ma się już spory zasób słownictwa, wtedy to ma sens i dużo rozumiemy.

    • monika syra pisze:

      No a żeby więcej zrozumieć to najlepsza jest hipnoza do nauki – z nią nauczyłem się języka niemieckiego w przeciągu 5 miesięcy do poziomu komunikatywnego.
      To działa i jest niezwykle skuteczne.
      Jeśli ktoś z was się nad tym zastanawia to polecam sprawdzić opinie o hipnozie do nauki na forum http://forumezoteryczne.pl/forum-hipnoza/nagranie-hipnosencja-do-nauki-opinie-uzytkownikow/ to chyba najbardziej rozwinięty wątek na ten temat w internecie.

      Jak widzicie wiele osób stosuje tę metodę nauki z powodzeniem

      • Gdyby to był najbardziej rozwinięty wątek w Internecie na temat hipnozy, to można byłoby stawiać tezę, że hipnoza nie istnieje 😉 A na serio. Problemem pozostaje nauka w stanie hipnozy, bo u większości osób wprowadzonych w trans hipnotyczny występuje upośledzenie pamięci. Stąd moje pytanie – czy hipnoza w przypadku nauki nie polega bardziej na zogniskowaniu uwagi? Pytam bardzo serio, bo temat mnie wciągnął. Pozdrawiam!

        • Beti pisze:

          Polega to bardziej na wyrobieniu sobie nawyku przyswajania języka obcego. Angielskiego skutecznie nie da się nauczyć z książek. Większość kursów to strata czasu. Małe dzieci w wieku 2 lat umieją gadać po angielsku, bo przebywają w środowisku anglojęzycznym. Muzyka, telewizja, rozmowy dorosłych – wszystko to jest po angielsku. Interakcja z językiem obcym to klucz. Hipnoza ma za zadanie wpoić Ci pewne przekonania. To samo z afirmacjami mp3.

  14. Angielski Oświęcim pisze:

    Nauka z native speakerem online poprzez rozmowę to rzeczywiście jedna z najlepszych darmowych metod nauki. Nie uważam natomiast, aby nauka gramatyka i jej zrozumienie była zbędna. Uważam, że uda się przyswoić język w 100% poprawnie wyłącznie poprzez osłuchanie się nie będąc świadomym jego zasad.

  15. FCE pisze:

    Kluczowe jest pokonać strach przed popełnianiem błędów na etapie uczenia się i w ogóle. Bez popełniania błędów nie ma nauki.

  16. radek pisze:

    Wiem, ze to bardzo źle, ze jeszcze nie znam dobrze języka angielskiego a mam już 25 lat! Kiedyś dobrze mowiłem potem sięzapomniało no i efekt jest jaki jest. Ciesze się jednak, że utworzono NeedASchool dzięki, któremu można znaleźć fajnych korepetytorów i odświeżyć język. I muszę się za to zabrać bo praca język to najwazniejsza rzecz!

  17. Dawidowska Amelia pisze:

    ja chodzę do szkoły językowej Columbus w Lublinie i świetnie motywują do nauki, jest ciekawie i w ogóle jestem bardzo zadowolona.

  18. Mariusz pisze:

    Czy próbował ktoś rozmawiać po angielsku w rodzinie? Ja jestem żywą skamieliną, bo w szkole miałem tylko rosyjski i troszkę niemieckiego. Mam jednak trójkę dzieci w wieku szkolnym – dwójka uczy się angielskiego też poza szkołą. Mój pomysł polega na tym, byśmy wszyscy zaczęli komunikować się w domu po angielsku. Dużo zdań wypowiadanych w rodzinie się powtarza: “która godzina?”, “co na obiad?”, “o której masz trening?”, “znów boli mnie głowa”… Takie zdania chcę wypisać na kartkach, porozwieszać w domu i… zacząć nie rozumieć po polsku;)

    Swoją drogą, wiele osób powyżej pisze o nauce języka obcego, a własnego nie używa poprawnie. Błędy oczywiście każdemu się zdarzają (sam ich robię dużo), ale dlaczego w ogóle nie używają dużych liter? Do tego interpunkcja… masakra.

  19. Kendrick Lamar pisze:

    Świetny wpis nic dodać nic ująć. Ja od siebie mogę polecić aplikację Nie ma to jak nauka przez zabawę! 🙂 Pozdrawiam

  20. lingualab.pl pisze:

    Bardzo ciekawy wpis. Najlepsze chyba jest połączenie tych dwóch rzeczy.

  21. a jakie opinie o hipnozie do nauki języków pisze:

    A jakie macie opinie o tej hipnozie do nauki?
    Czytam właśnie o niej i sporo pozytywnych opinii wszędzie na temat nauki z hipnozą – czy to faktycznie jest takie skuteczne?
    Jak to jest?

  22. Baju pisze:

    Ja się uczę w krakowskiej szkole Select, nie potrafiłem uczyć się samodzielnie w domu. Podziwiam ludzi, którzy potrafią się tak wziąć i samodzielnie uczyć. Ja potrzebuje nauczyciela, który mnie poprowadzi i wskaże, co robię dobrze, a co źle.

    Poza tym fajnie jest uczyć się w grupie 😀

  23. Kakadu pisze:

    Ja się nauczyłem angielskiego w domu i teraz uczę się akcentów. Bardzo dobrze mi idzie.

  24. Miła dziwczyna pisze:

    Ja własnie korzystam z tych afirmacji do nauki http://hepika.pl/szybka-i-skuteczna-nauka-jezyka-obcego i są rewelacyjne.
    nauka angielskiego idzie mi naprawdę dobrze, jeszcze nie czułam tak wysokiej satysfakcji z nauki i motywacji do nauki – dzięki temu codziennie przez około 2 godziny uczę się angielskiego 🙂
    Tak nie wiele brakowało do efektów – SYSTEMATYCZNOŚCI, którą zapewniają te afirmacje do nauki 🙂

    • świetne pisze:

      Te afirmacje są genialne.
      Uczę się z nimi już 5 miesięcy – angielski mam już opanowany do poziomu, gdzie bez problemu się porozumiewam z anglikiem 🙂

  25. Martini pisze:

    A jak już uczycie się angielskiego w domu, to mocno polecam naukę języka żywego, głównie z BBC, telewizji, seriali anglojęzycznych, a jeśli chodzi o książki to prosto się czyta poradniki.

  26. Aleksandra pisze:

    Witam!
    Bardzo się cieszę, że napisałeś taki post. Sama też nauczyłam się angielskiego w domu i również próbowałam zachęcić do tego innych – to tańsze niż nauka z nauczycielem, a może nawet bardziej skuteczne. Internet oferuje nam wszystko czego potrzebujemy do nauki języka. Być może zechcesz przeczytać jak mnie się to udało?
    Nie zgodzę się tylko z jedną rzeczą – nauka z native speakerami owszem jest skuteczna, ale nie na samym początku nauki. Często nie mają oni pojęcia o tym, dlaczego używają akurat tej formy gramatycznej. Używają języka naturalnie, nie zastanawiając się nad tym, zupełnie jak my polskiego. Na samym początku nauki może to być bardzo frustrujące dla ucznia :).

  27. Kasia pisze:

    Ja się uczę angielskiego od jakiś 20 lat i co z tego? Pierwsze 10 prawie nic nie dało. Dopiero jak sama chciałam się nauczyć i poszłam na kurs, to faktycznie efekty było widać.

  28. Marta pisze:

    oj a mi akcenty na początku szły bardzo źle, ale z czasem człowiek to przyswaja i nie robi to już żadnych problemów.

  29. Czele pisze:

    Moim zdaniem warto uczyć się samemu, ale połączyć to z nauką w dobrej szkole 😉 W Gdańsku np. Akademia Jerzykowa. W każdym razie – takie połączenie to dopiero daje efekty!

  30. lelik pisze:

    Też polecam połączenie nauki w domu i dobrej szkoły – i akademia językowa jest tu faktycznie dobrym pomysłem, znam ich troszkę i złego słowa nie powiem 😉

  31. Kasia pisze:

    Akcenty i dla mnie proste nie są, ale dużo słuchałam po angielsku i to pomogło 😀

  32. adam pisze:

    Uczę się w domu, ale tylko dlatego, że mam podstawy. Wcześniej chodziłem do Speak Up, bo w szkole średniej niewiele się nauczyłem, próbowałem sam, ale to niewiele dawało. Przypuszczam, że większość osób nie jest się w stanie nauczyć w domu języka, zwłaszcza jeżeli nie ma się solidnych podstaw. Zresztą jedna rzecz to rozumieć, o co przypadkowy anglojęzyczny turysta zapyta mnie na ulicy, a druga to mu odpowiedzieć. Nie da się rozmawiać bez treningu.

  33. Weronika pisze:

    Mi w domu zawsze kiepsko szła nauka, ale jak poszła do szkoły językowej, to wiele słów czy zwrotów pamiętałam dlatego, że kojarzyłam je z ludźmi z którymi byłam w grupie

  34. jaco pisze:

    Ja nie mam czasu na kursy poza domem, bo mam sporo treningów i szkołę. Ale muszę się nauczyć angielskiego, bo planuję wyjechać z Polski za jakiś czas. Na razie uczę się w , bo tam jest tak, że uczę się przez kompa kiedy chcę i też przez kompa umawiam się z lektorem na rozmowy. Jest OK 🙂

  35. Gosska pisze:

    Dla mnie najlepszym sposobem na naukę języka są audiobooki 🙂 Żałuję tylko, że dopiero niedawno odkryłam, że coś takiego istnieje. Chyba najwygodniejszy sposób jaki próbowałam wystarczy tylko słuchać… Idealna dla słuchowców :).Wszystkim którzy chcą spróbować można tutaj pobrać za darmo od

  36. Martyna pisze:

    Weronika, u mnie podobnie. W domu kiepsko, ale jak się zapisałam na kurs to od razu lepiej. Mimo tego, że zapisałam się całkiem niedawno, to już czuję poprawę. Kumpela mnie namówiła na , bo była promocja i jako, ze chodzimy razem to wyszło nam taniej. Jednak nauka z lektorem idzie milion razy szybciej niż samemu.

  37. Terry pisze:

    Mnie super pozytywnie zaskoczyła szkoła empik school online. Uczę się z domu, ale z lektorem na żywo! To strasznie wygodne, szczególnie dla młodego zalatanego człowieka. Lekcje są równie ciekawe, ale różne ćwiczenia można robić we własnym zakresie

  38. mrrobinson pisze:

    Najlepszym połączeniem będzie nauka w domu i w szkole
    P.S. dobry artykuł

  39. lingwista pisze:

    Zwracasz uwagę na ważny problem: nie każdy, kto mówi po angielsku i chce z nami porozmawiać mówi w tym języku dobrze. Dlatego poza konwersacją ważne jest też osłuchanie się z poprawną wymową i czytanie, bo większość ludzi jest wzrokowcami i zapamięta poprawne zwroty, kiedy już je zobaczy. Podziwiam jednak za samozaparcie w nauce. I polecam wyjazdy na obozy językowe, na których nie tylko uczy native, ale też od razu ma się możliwość przetestowania swoich umiejętności językowych w praktyce 🙂

  40. Netka pisze:

    jednak z ta nauka w domu to tak roznie bywa, ja sie uczylam ale dotarlam do momentu ze potrzebowalam pomocy po prostu i poszlam do empik school i jakos tam z lektorem zaskoczylam. Duzo mi tez moja grupa pomogla bo byla nieduza i fajnie sie zgralismy, wiec sie z nimi zgadalam i jak tylko mozemy to sie widujemy i tylko po hiszpansku rozmawiamy zeby jak najwiecej cwiczyc. W domu to jeszcze mam duzo fiszek porozwieszanych bo one sie u mnie swietnie sprawdzaja. Przez to ze jestem wzrokowcem 🙂 No i filmy czasami tez ogladam po hiszpansku, zeby sie osluchac z jezykiem.

  41. Rado pisze:

    Sorry, ale prawda jest taka, że w domu to można się nauczyć teorii. Prawda, można się osłuchać z filmami czy grami, ale i tak taką prawdziwą swobodę daje żywy kontakt z native’ami. Ja poszedłem z kolegą do empik school, bo tam była taka promocja, że jak się przyjdzie we 2 osoby to jest duuuzo taniej 🙂

  42. Szymon pisze:

    Mam za sobą próbę nauki hiszpańskiego w domu, zainwestowałem w tzw. samouczek, ale nic z tego dobrego nie wynikło. Generalnie zdecydowanie bardziej opłaca się zainwestować w dobry kurs, no chyba że ktoś ma predyspozycje indywidualne, aby uczyć się w ten sposób skutecznie. Ja ich widocznie nie mam. Natomiast w kwestii języka angielskiego najwięcej dało mi odkrycie immersji jako sposobu na naukę. Pojechałem na kilka dni z , szybko złapałem kontakt z native’ami i taki pobyt w wyłącznie anglojęzycznym środowisku zupełnie przestawia człowieka językowo. Jak u kogoś zwykłe kursy nie dały rady, to jest to bardzo fajna opcja.

  43. Marta pisze:

    Mi tyle co pisanie szło dobrze, to rozumienie ze słuchu o rozmowa słabiutko, także najlepiej do tego sprawdziła osoba, z którą mogłam rozmawiać 🙂

  44. Hubert Kieł pisze:

    Ja więcej nauczyłam sie w domu, oglądając seriale i grając w gry, niż w szkole ;p


Prawo przyciągania

Witam Cię serdecznie w kolejnym wpisie na moim blogu. Dziś ...

Dlaczego warto korzy

Jeśli już korzystasz z Dziennika Afirmacji Hepika to chce Ci ...

Dziennik Afirmacji H

Witaj Dzisiejszy wpis poświęciłem, aby opisać coś co stworzyłem specjalnie z ...

Jak tworzyć własne

Witaj na prawdopodobnie najpopularniejszym blogu dotyczącym afirmacji, czyli blogu Hepika. ...

Jak pokonać problem

Każdy z nas na pewno zna to uczucie, kiedy wszystko ...

Prawo przyciągania

Witam Cię serdecznie w kolejnym wpisie na moim blogu. Dziś ...

Dlaczego warto korzy

Jeśli już korzystasz z Dziennika Afirmacji Hepika to chce Ci ...

Dziennik Afirmacji H

Witaj Dzisiejszy wpis poświęciłem, aby opisać coś co stworzyłem specjalnie z ...

Jak tworzyć własne

Witaj na prawdopodobnie najpopularniejszym blogu dotyczącym afirmacji, czyli blogu Hepika. ...

Jak pokonać problem

Każdy z nas na pewno zna to uczucie, kiedy wszystko ...